środa, 7 września 2011

I znów szkoła ....

No właśnie ...
Szybkie wstawanie, zdążanie na ostatnią chwilę, zadania domowe, uczenie się do póżnej nocy.
Z ty kojarzy nam się szkoła. Nie myślimy o spotkaniu z nowymi, bądź starymi znajomymi, o ciekawych, fascynujących nas lekcjach. A moze powinniśmy pomyśleć o tym, że szkoła daje nam wiele możliwości ? Chodzimy tam za darmo, uczymy się języków dzięki, którym będziemy w stanie porozumieć się na całym świecie w przyszłości. Polski - język, którym się posługujemy. Powinniśmy umieć nim operować, a nie zacinać się, szukając odpowiedniego słowa.
Wiem, wiem. Sama nie lubię wstawać rano. Do moich ulubionych zajęc również nie należy odrabianie prac domowych z chemi, czy biologi. Ale wiadomo, każdy przedmiot ma swoje wady i zalety. Jeden lubi, drugi trochę mniej.
Pytanie tylko, po co wstawiam takiego posta na blogu o moim, waszym życiu ? Chcę wam pokazać jaka jest szkoły, bo to szkoła, nie buda. Może warto przestać wagarować i doceniac co dostaliśmy ? Inni ludzie, tacy jak my, nie mają możliwości nauczenia się niby tak łatwych i według nas nie potrzebnych rzeczy. 
 Zdaj na tych dwójach i trójach, ale nie zostawaj w kolejnej klasie. Szanuj nauczycieli, oni będą traktować Cię tak samo. Czy trudno jest powiedzieć "Dzień doby" i się uśmiechnąć ? Chyba nie. Nic nie stracsz, wiele zyskach. Tam u góry, dostałeś szansę. Wykorzystaj ją na 1000 % . Nie marnuj siebie, nie zmarnuj tego co otrzymałeś ...

*Przepraszam, że nie pisałam. Teraz będę mogła nie pisać ze wzgledu na moją edukację. Chodzę do szkoły gimnazjalnej i chcę ją ukończyć z dobrymi wynikami. Miejmy nadzieję, że wam i mi to się uda. Życzę wszystkiego dobrego, na nowej drodze, nowego roku szkolnego .

sobota, 13 sierpnia 2011

2.Używki ...

Megi:Cześć
Justyna:Cześć
M:Kiedy po raz pierwszy sięgnęłaś po alkohol ?
J.:Po raz 1 nawaliłam się w wieku 12 lat.
M:Co na to rodzice ?
J.:W sumie nie wiele, ponieważ nic nie zauważyli. 
M:Potem znów były nakrapiane imprezy ...
J.:Naturalnie, każde spotaknie ze znajomymi było pretekstem sięgnięcia po niego, w kazdej możliwej i dostępnej ilości.
M:Aż stało się to uzależnieniem ?
J;Nie sądze, żeby było to uzależnieniem. Raczej dodatkiem do imprez i spotkań. Uzależnieniem tego nazwać nie można. Raczej zwykłym przyzwyczajeniem. Impreza nie była imprezą bez alkoholu.
M:Czyli alkohol Ci nie smakował ? Piłaś go, by nie zostać uznaną za gorszą ?
J:Nie w tym sensie. Alkohol smakuje jak alkohol. Od tego jest, żeby wykręcał trochę "mordę". Nie widziałam w nim nic złego, ani też nic dobrego. Po prostu był.
M:A dziś ?
J:Hm muszę Ci się przyznać, ze nawet teraz jestem pod wpływem alkoholu. Jednak alkohol to jest coś zwyczajnego, gorsze jest moje prawdziwe uzależnienie.
M:Prawdziwe uzależnienie - czyli ?
J:Mówię tu o narkotykach.
M:Pamiętasz dzień kiedy pierwszy raz je wzięłaś ?
J:Tak pamiętam. wszystko odbyło się pod presją chłopaka, który już wtedy brał dosyć ostro. Sam wyszedł z inicjatywą zacytuję jego słowa " Kocham Cię, ale musze z Tobą zerwać nie chce byś upadła tam gdzie ja - na dno" Byłam wściekła na niego a może bardziej na siebie? W końcu i tak byliśmy dalej razem. W późniejszym czasie ja robiłam mu awantury o dragi, potem chciałam mu udowodnić, że jeśli nie skończy to ja też zacznę i właśnie tak się to zaczeło. Wziełam po raz pierwszy dawkę 70mg amfetaminy żeby udowodnić chłopakowi, że ja też potrafię, że go kocham i że narkotyki nie staną między nami, ale widocznie popełniłam błąd, podjęłam złą decyzję.
M:Rodzice wiedzą, że bierzesz ?
J:U mnie sytuacja w rodzinie nie jest taka jasna. Ojciec z matką się rozwiedli gdy miałam 14 lat. Czyli wtedy gdy się wszystko zaczeło. Matka popijała sobie, przyprowadzała do domu róznych typów, a ojciec w sumie nie wiem co się z nim dzieje. Tak więc rodzice o niczym nie wiedzą. Jedynie hmm ... Byłam 2 razy w szpitalu na detoksie, ale moja mama w dalszym ciągu nie widzi niczego niepokojącego. Raczej mało się mną interesuje
M:A chłopak dalej go kochasz, chodzicie ze sobą ?
J:Tak. Od ponad 3 lat jesteśmy razem. Kocham go chyba nawet bardziej niż kiedyś.
M:Wspólnie bierzecie ?
J:Można tak powiedzieć. Działamy wspólnie. On jest od interesów i od kasy, czy też załatwiania towaru. Ja jestem tylko dodatkiem do życia, tym lepszym jak to Kamil mówi. Razem na śmierć i życie. Narkotyki nas bardziej połączyły, że tak powiem.
M:Próbujesz walczyć ?
J:Kiedyś próbowałam, razem z Kamilem moim chłopakiem. Ale nie widzę w tym sensu. Pogrążyło nas to na 100%, chociaż nie na 99,8%, a to dlatego, że mimo wszystko udaje się nam normalnie funkcjonować co widać nawet po tym, że swobodnie Ci o wszystkim opowiadam i piszę.
M:Niby tak, ale wciąż będziesz brała, a sama wiesz jak niszczy to i spala twój organizm ...
J:Owszem jestem tego w pełni świadoma. Mimo to wybrałam taki, a nie inny żywot.
M:Nie walczysz, bo nie chcesz czy nie potrafisz ?
J:Czy potrafię tego nie jestem pewna. Czy chcę? Nie. Nie dałabym rady bez "wspomagaczy" za bardzo w to weszłam. Boję się rzeczywistości.
M:W jakim sensie ?
J:Po narkotykach żyje i myśli się inaczej. Świat nie ma żadnych wad, posiada same zalety, które kryją wielkie zło. Bo w końcu to mnie zabija, powoli ale zabija. Boję się świata na trzeźwo. Nie wyobrażam sobię życia poza moim światem, naszym narkomańskim. Próbowałam i skończyło się to podcięciem żył i tygodniem w szpitalu po próbie samobójczej związanym z przedawkowaniem środków nasennych.Ujmę to w takiej puencie. Wchodzisz w jedno bagno czyli narkotyki, dowala Ci się kolejno kilka albo i kilkanaście kolejnych barier życiowych
M:Już nie pamiętasz "świata na trzeźwo" ?
J:Pamiętam, nie róbmy ze mnie mega ćpuna. Świat postrzegam jedynie nieco inaczej niż reszta. Ostatni raz kiedy byłam czysta to była Wielkanoc. Od tamtego czasu jadę bez dnia przerwy.
M:Wierzysz?
J:Nie, nie wierze w nic. Jedyną rzeczą jakiej wierzę jest mój umysł.
M:To dlaczego nie ćpałaś w Wielkanoc ? Takie oddanie cześci religi, w którą nie wierzę ?
J:Bardzo dobre pytanie. A to dlatego, że moja rodzina wiesz ...  Są katolikami. W ten dzień byłam więc u babci jak to sie odbywa od bardzo dawna. Tradycja? Nie miałam jak. W sumie miałam towar przy sobie, bałam się głodu, jednak coś mnie tknęło żeby dzisiaj odpuścić.
M:Może po po prostu coś cię tknęło w środku ? A może tam na górze ... W ten dzień chcieli Ci pomóc ?
J:Nie wiem, nie wgłębiam się w takie rzeczy.
M:Choć wiem jak jest trudno przestać sięgać po narkotyki, spróbuj. Nic nie stracisz, możesz dużo zyskać. Pomyśl co będzie za 5,10 lat. Wyobraź sobie siebie i Kamila, któremu oddajesz całe swoje serce. Nie pozwól by prochy Cię zniszczyły. Przegrałaś z nimi bitwę, ale wierzę, że uda Ci się wygrać wojnę.
J:Nie liczę na to, że za 5, 10 lat jeszcze tu będę ... Ale dziękuję.
M: Ten wywiad wiele dla mnie znaczy. To nie zywkła rozmowa, coś więcej. Mam nadzieję, że kiedyś przeprowadzę z tobą wywiad. Tyle, że teamt będzie dotyczył "wygranej", Twojej wygranej z narkotykami ..

Tumblr_lpsdc9ljzn1qkcpl0o1_500_large
Narkotyki to coś więcej niż biały proszek. To uzależnienie, z którym trudno wygrać. Trudno to nie znaczy nie możliwie. Ważne są chęci. I o tym pamiętaj. Nie sięgaj po "prochy" powoli, ale z sukcesem będę niszczyły twój orgaznizm.
Przepraszam za to, że nie pisałam. Nie byłam w domu. W końcu są wakacje. Ale powinnam uprzedzić was o tym, że wyjeżdżam. Przepraszam, że tego ne zrobiłam. Kiedrowałam się spontanicznością nastolatki, a nie dokładnością dziennikarki :)
Mam wiele pomysłów na nowe notki, ale może podpowiecie mi o czym chcecie czytać, co chcecie wiedzieć ?
Czekam na nowe komentarze. Te pozytywne, jak i te zawierające krytykę, którą biorę pod uwagę. :)
Miłego wieczoru.

Tumblr_lpu93mfhdm1qhxsoto1_500_large

niedziela, 31 lipca 2011

1.Od czegoś trzeba zacząć ...

Niebo dzisiejszego dnia jest okropnie szare. Przelotne deszcze ... Ah jak ja tego nie lubię ! Tak jakoś poczułam tam w środku, że powinnam coś zrobić. Po chwili naszła mnie myśl, że może to nowy blog. Tym razem fascynujący, ciekawy, prawdziwy ... Taki pisany z serca. Rozmawiający z ludźmi, z ich problemami i radościami. Bo właśnie to chcę robić w życiu. Pomagać ... Cieszyć się z czyjegoś szczęścia i ubolewać nad cudzą rozpaczą. Dziennikarstwo, rozmowa, pomoc ... Dla niektórych to dziwne. Dla innych fascynujące. A dla mnie ... cudowne, tajemnicze, niezywkłe, porządające.
NIska blondynka, okularnica - to ja. We wrześniu pójdę do 1 klasy gimnazjum. Zamierzam regularnie uczestniczyć w kółku teatralnym. A jeżeli znajdzie się i dziennikaskie. Sami wiecie. Oszaleję !
Bo bardzo to kocham ! Od małego wiedziałą czego pragnę od życia. A teraz .. Czuję, że po to się urodziłam. Że nie bez powodu Bóg mnie zesłał tu, na Ziemię. LUbię język polski, plastykę. Klasycznie. Dzielę pokój z siostrą, młodszą o 6 lat. Obok pokój ma mój brat. W listopadzie skończy 16 lat. No i rodzice. Oboje są przed 40. Mama mając zaledwie 20 lat wyszła za tatę. Nie rozumumiem tego. Sama nie chciałbym tak szybko wychodzić za mąż. W końcu studia to moja droga numer 1. Ale serce nie sługa - prawda ? Potem urodzil się mój brat, ja ... A mam wciąż studiowała. Pomagała jej moja babcia, z którą mieszkamy. Lata mijały. Potem wyrok, który spadł na mojego dziadka - rak. Godziny przy szpitalnym łóżku, różaniec w ręku. Ja malutka, dziewczynka, wnuczka dziadka. Nie wiem o czym wtedy myślał patrząc na mnie. Może przypominał sobie jak patrzyłąm na niego wieczorami, jak przytałam go, jak czytał mi bajki, usypiał ... Jak ... O Boże dlaczego mi go zabrałeś. Teraz patrząc w okno rozumiem. Zabrał dziedka, męża. Dał babcię, wnuczkę. Związałam się z moją babcią, której wcześniej nie zauważałam tak bardzo, że do dziś spędzam z nią większość dnia. Po tym bólu, rozpaczy znów się uśmiecha.  Nie wiem co bym zrobiła, gdybym ją straciła. Patrzę na zjęcie z komuni mojego brata. Mama ma duży brzuch, babcia odziana jest w czarne ubrania - wciąż nosi żałobę. Kilka miesięcy i na świat przychodzi moja siostra. Życie toczy się dalej. I tak aż do teraz. Pochodzę z rodziny katolickiej. Jesteśmy chrześcijanami. Mimo to tolerują ateistów i wyznawców innych religii.
Niedawno wórciłam z Egiptu - poznałam tamtą kulturę, religię .. Coś zafascynowało mnie w tym państwie. Być może ich inna, różniaca się od mojej religia. Te widoki ..? Sama nie wiem. A może po prostu nie chcę wiedzieć ...
To praktycznie chyba wszystko. Moje życie, ja ...
Serdecznie dziękuję za przeczytanie :)
Mam nadzieję, że aż tak nie zanudzałam.
Jutro bądź jeszcze dziś pojawi się wywiad.
Bądźcie czujni :)
Do pisania !